Z Krakowa wróciliśmy z mieszanymi odczuciami, i to z perspektywy, która zobowiązuje do uczciwości: WordCamp Europe 2026 współtworzyliśmy od kuchni, w zespole budżetowym, więc patrzyliśmy na to wydarzenie nie tylko z sali, ale i zza kulis. Jako event WCEU był znakomity: 2442 uczestników z 81 krajów, miejsce, ludzie i samo miasto trudno ocenić inaczej niż na piątkę. Gorzej z tym, co wisiało w powietrzu między prelekcjami. Jeśli przyłożyć pierwsze wrażenie z sali do twardych liczb, obraz robi się spójny i niewygodny: WordPress nie umiera, ale po raz pierwszy od dekad realnie się kurczy, a spora część ekosystemu już stoi jedną nogą na zewnątrz.
Jak wyglądał WordCamp Europe 2026 w Krakowie
Contributor Day był pełny: 779 kontrybutorów w 26 zespołach, energia dobra, rozmowy konkretne. A jednak dwie rzeczy rzucały cień. Pierwsza to nieobecność założyciela: Matt Mullenweg ogłosił na swoim blogu, że w ostatniej chwili zdecydował się nie lecieć do Krakowa i nie pojawił się osobiście, tłumacząc to chęcią bycia blisko bliskich w trudnym czasie; zamknięcie poprowadzili Mary Hubbard i Matias Ventura. To zrozumiała decyzja na poziomie ludzkim, ale nieobecność lidera na flagowym wydarzeniu społeczności nie pomogła nastrojom wokół przywództwa projektu.
Druga rzecz była subtelniejsza. W kuluarowych rozmowach z właścicielami produktów i agencji powtarzał się ten sam ton: prawie każdy albo rozgląda się poza WordPressem, albo już ma tam jedną nogę. To nasze wrażenie z sali, nie ankieta, ale gdy nałożyć je na dane, przestaje być tylko wrażeniem.
Czy udział WordPressa w rynku spadł poniżej 42 procent
Przez lata branża powtarzała „WordPress to 43 procent sieci”. To zdanie jest już nieprawdziwe. Według W3Techs udział spadł poniżej 42 procent wszystkich stron, a seria miesięczna pokazuje szósty spadek z rzędu: z 43,2 procent w grudniu 2025 do około 41,9 procent pod koniec maja 2026. To spadek o 1,3 punktu w pół roku, czyli mniej więcej dwa razy więcej niż przez cały rok 2025. Web Almanac HTTP Archive za 2025 opisuje to samo zjawisko ostrożniej: pierwsze trwałe spowolnienie po dekadach ekspansji.
Można się spierać o skalę. Punkt czy dwa procent rocznie to dla największego gracza wciąż setki milionów stron i nie jest to katastrofa. Ale kierunek jest jednoznaczny, a tempo przyspiesza, i to jest nowość.
Na co przechodzą strony z WordPressa
Najciekawsze nie jest to, że WordPress traci, tylko że nikt konkretny na tym nie zyskuje. Konkurencyjne kreatory rosną minimalnie i stabilnie: w skali roku Wix dołożył ułamek punktu, Shopify mniej, Squarespace i Webflow jeszcze mniej. Żaden z tych systemów nie pokazuje takiej niestabilności udziału jak WordPress. Udział przesuwa się do kategorii „brak rozpoznanego CMS”, która w tym samym okresie urosła z około 28,6 do około 29,5 procent. To strony statyczne, fronty budowane na frameworkach jak Next.js, który dobił do 2,8 procent wszystkich stron, lekkie stosy jak Astro oraz coraz częściej strony składane ręcznie lub z pomocą AI, które nie zostawiają żadnego śladu WordPressa.
To rozproszony exodus, a nie przesiadka na jedną platformę. Dlatego trudno go zamknąć w jednym nagłówku i dlatego łatwo go bagatelizować. Ale właśnie taki wzorzec, wielu uciekających w wielu kierunkach, jest groźniejszy niż utrata udziału na rzecz jednego rywala.
Jak spadek WordPressa wpływa na wtyczki i agencje
Tu dochodzimy do rozróżnienia, które zmienia cały obraz i które na konferencji wybrzmiało wyraźniej w rozmowach niż ze sceny. Spadek najmocniej uderza w stronę produktową ekosystemu. Sprzedaż komercyjnych wtyczek i motywów na marketplace’ach spada od lat, a liczba nowych instalacji rozpoczynających życie na WordPressie jest dziś znacznie niższa niż dwa, trzy lata temu. Jeśli Twój biznes polega na pozyskiwaniu nowych użytkowników do lejka „darmowe do płatnego” dla wtyczki o niskiej wartości dodanej, masz realny problem strukturalny.
Strona usługowa wygląda inaczej. Część agencji raportuje w tym samym czasie najlepsze lata, a niektórzy świadomie wracają do stu procent pracy na WordPressie, bo na poziomie usługi popyt na dobrze zrobione, utrzymywane i bezpieczne serwisy nie zniknął. To nie jest sprzeczność z danymi o udziale, tylko ich druga strona: kurczy się rynek taniej masówki, a nie rynek wartości. Dla właściciela strony płynie z tego prosty wniosek. Przestań pytać, czy WordPress rośnie, a zacznij pytać, czy Twój wykonawca dostarcza wartość ponad samą instalacją i czy poradzi sobie, gdy projekt przerośnie jeden system.
Zarządzanie treścią z AI w WordPressie
Drugi powtarzający się wątek dotyczył treści i AI. Konsensus, także wśród osób blisko rdzenia projektu, był zaskakująco zgodny: nikt nie ma jeszcze dobrego, kanonicznego procesu zarządzania treścią z udziałem AI w WordPressie. Część osób uważa swój przepływ za niezły, ale zwykle dlatego, że nie widziała, jak agent pracuje na lokalnej stronie statycznej, gdzie zmiany w treści, strukturze i metadanych dzieją się hurtowo i błyskawicznie, bez klikania w panelu.
Jest też zdrowy kontrapunkt, który warto przyjąć z pokorą: nie każdy potrzebuje AI do zarządzania treścią. Czasem szybciej jest po prostu napisać i opublikować, niż budować skomplikowany proces dla samej sztuki. Ale tam, gdzie skala treści jest duża, przewaga nowoczesnego stosu z plikami w repozytorium i agentem działającym lokalnie staje się trudna do zignorowania. To jeden z obszarów, w których WordPress, mimo prac nad rdzeniem i interfejsami AI, na razie odstaje.
Jak czytać udział WordPressa według W3Techs
W3Techs podaje dwie różne liczby i łatwo je pomylić. Pierwsza to udział we wszystkich stronach, o którym mowa wyżej. Druga to udział wśród stron, których CMS da się rozpoznać, i jest znacznie wyższa: w odczycie z 27 września 2026 serwis pokazuje 58,7 procent wśród stron z rozpoznanym CMS-em i 40,2 procent wszystkich stron. Gdy jedna osoba cytuje „prawie 60 procent rynku CMS”, a druga „40 procent sieci”, obie mogą mieć rację, bo mierzą co innego. Ten sam wrześniowy odczyt pokazuje, że spadek opisany wyżej nie zatrzymał się po czerwcu.
Druga sprawa to metoda. Według opisu metodologii W3Techs próba obejmuje ponad 20 milionów stron uznanych za istotne, bez stron-duplikatów i domen przekierowanych, a subdomeny liczone są jako jedna witryna. Wszystkie blogi na subdomenach wordpress.com czy wix.com to w tej statystyce po jednej stronie. Udział mówi więc o niezależnych witrynach, a nie o liczbie instalacji.
Trzecia sprawa to arytmetyka na liczbach z tego tekstu. Od grudnia 2025 do maja 2026 WordPress stracił 1,3 punktu, a kategoria bez rozpoznanego CMS-a zyskała około 0,9 punktu. W przybliżeniu dwie trzecie utraconego udziału trafiły tam, gdzie detektor nie widzi żadnej platformy, a reszta rozeszła się między kreatory i mniejsze systemy. To tylko przybliżenie, bo strony nie przechodzą z kategorii do kategorii jeden do jednego: część powstaje, część znika. Kierunek potwierdza jednak to, co opisaliśmy wyżej o rozproszonym odpływie.
Co WordCamp Europe w Krakowie oznacza w praktyce dla agencji z Polski, opisujemy osobno w tekście o WCEU 2026 i polskich agencjach.
Zostać przy WordPressie czy migrować
Najgorszą reakcją na te dane jest panika i ślepa ucieczka, drugą najgorszą jest udawanie, że nic się nie dzieje. WordPress nie umiera; wciąż obsługuje setki milionów stron i dla rozbudowanych serwisów, sklepów oraz redakcji bywa najrozsądniejszym wyborem. Ale rynek dojrzał na tyle, że trwanie z przyzwyczajenia przestało być bezpieczne.
Nasz wniosek po Krakowie jest pragmatyczny i nudny, a przez to wiarygodny. Bądź po stronie wartości, a nie taniej masówki. Buduj tak, żeby migracja była opcją, a nie traumą: wersjonowany kod, czyste dane, brak uzależnienia od jednej wtyczki. Pracuj na tym stosie, który pasuje do problemu, a nie do przyzwyczajenia, czyli WordPress tam, gdzie wygrywa złożonością i ekosystemem, a stos statyczny z nowoczesnym frontem tam, gdzie liczą się szybkość, koszt utrzymania i przepływ treści z AI. To dokładnie to, co robimy na co dzień, i dlatego spadek udziału WordPressa czytamy nie jako zagrożenie, tylko jako porządkowanie rynku wokół tego, co i tak uważaliśmy za słuszne.
Jeśli zastanawiasz się, po której stronie tej linii stoi Twój projekt, opisz, co ma osiągać, a wspólnie ocenimy, czy zostać przy WordPressie, czy przygotować się na migrację.
Jak sprawdzić, czy twoja strona jest gotowa na migrację
Z Krakowa wróciliśmy z zaleceniem, żeby budować tak, by migracja pozostała możliwa. Da się to sprawdzić na własnym projekcie, zanim zdecydujesz, czy w ogóle odchodzisz z WordPressa:
- Kod: czy motyw i własne modyfikacje są w repozytorium z historią zmian, czy istnieją tylko na serwerze.
- Dane: czy treść siedzi w postach i polach, które da się wyeksportować, czy jest zaszyta w formatach jednej wtyczki.
- Zależności: która wtyczka jest jedyną drogą do twoich danych. Jeśli jej wyłączenie psuje wyświetlanie treści, od niej zaczyna się porządkowanie.
- Typ serwisu: treściowa, prostsza strona to kandydat na stos statyczny z nowoczesnym frontem, na przykład Astro albo Next.js. Sklep, rozbudowany serwis i redakcja zwykle zostają na WordPressie.
- Skala treści: przy dużej liczbie tekstów przepływ z AI na plikach w repozytorium daje realną przewagę. Przy kilku podstronach szybciej jest po prostu napisać i opublikować.
- Wykonawca: czy twój zespół pracuje na więcej niż jednym stosie i poradzi sobie, gdy projekt przerośnie jeden system.
Jeśli kod, dane i zależności wypadają dobrze, zostajesz przy WordPressie z wyboru, a przesiadkę możesz zaplanować wtedy, gdy realnie się opłaci.
To analiza i nasza opinia, oparta na pierwszym wrażeniu z WordCamp Europe 2026, który współtworzyliśmy, oraz na publicznych danych i doniesieniach. Nazwy WordPress i WordCamp są znakami towarowymi ich właścicieli i używamy ich wyłącznie opisowo.
Ostatnia aktualizacja: 29 września 2026.







